EWELINA STEPANCZENKO-STOLORZ
JAGODA MAŁYSZEK-GRYCMACHER
DOMINIKA LIGNICKA
ANNA MROZOWSKA
ANNA KARCZMARCZYK
Od pięciu miesięcy jestem w procesie budowania postaci techniką Ivany Chubbuck. Pod czułym okiem niezwykle utalentowanego nauczyciela, jakim jest Marcin Zarzeczny, tworzę pierwszoplanową rolę w dużej produkcji serialowej. Nigdy wcześniej nie czułam się tak pewnie, bezpiecznie i blisko postaci. Każda scena, zarówno trudna emocjonalnie, jak i pozornie nieznacząca, jest przepełniona życiem, szczera, soczysta. Bez względu na to, jak wiele zmienia się wokół, bo przecież plan to żywy organizm, jestem przygotowana i wiem co robię. Zawsze mam dostęp do tego, co przygotowaliśmy z Marcinem podczas naszych prób i dzięki pamięci emocjonalnej z łatwością do tego sięgam. Jeśli wahasz się, czy warto poświęcić swoje zasoby na poznanie techniki Chubbuck na warsztatach prowadzonych przez Marcina Zarzecznego - obiecuję Ci że warto. Życzę tego doświadczenia każdemu aktorowi.
Róbmy fajne role
Marcin Zarzeczny sprawił, że rola, którą miałam do zagrania stała się jednocześnie moim polem terapeutycznym. Nie wiem ile wiecie o metodzie Chubbuck - ja nie wiedziałam nic dopóki nie spotkałam Marcina. Stanęłam przed wielkim wyzwaniem aktorskim kreując rolę Marty w filmie “Gra o wszystko”. Scenariusz był przesiąknięty bólem, samotnością i miłością, a moja Marta balansowała między odcieniami szarości każdego dnia swojego życia. Ulepienie trudów, tak wielu trudów, by nie stały się jednakowe było dla mnie najważniejsze. Marcin nauczył mnie stosować metodę Chubbuck do kolorowania Marty. Poprzez dogłębną analizę mojej ścieżki życiowej i wyłapanie momentów kluczy (nie chodzi tu jedynie o grzebanie w bólu, ale także w jasności i nieoczywistościach) nauczyłam się czysto matematycznie programować emocje potrzebne mi w danej scenie. Gdy niesiesz na sobie główną rolę, a gracie niechronologicznie posegregowanie tematów, tempa i emocji przydzielając im cel jest kluczowe by się nie pogubić. Dzięki takiemu przygotowaniu mogłam wchodzić w sceny i wychodzić z nich w sposób dla mnie higieniczny i czuły, a przy okazji dowiedziałam się jakie wspomnienia i emocje mieszkające we mnie mogą spełniać rolę katalizatora potrzebnego mi stanu emocjonalnego granej przeze mnie postaci.
Z całego serducha polecam warsztaty z Marcinem Zarzecznym. Metoda Ivany Chubbuck to potężne narzędzie aktorskie, które wykorzystuje w mojej pracy zawodowej. Korzystając z niej wygrałam bardzo ważny dla mnie casting. Marcin, który prowadzi warsztaty jest wrażliwym i mądrym człowiekiem, który wie jak poprowadzić aktora, żeby wydobyć z niego największy potencjał. Polecam każdemu kto tak samo jak ja lubi głębokie procesy twórcze. Polecam każdemu, kto nie lubi drogi na skróty i szuka w aktorstwie prawdziwego czucia emocji a nie tylko ich odtwarzania. Nie jest to technika najłatwiejsza, ale Ci którzy przejdą ten proces na pewno zmienią swój sposób postrzegania aktorstwa i siebie w nim.
Na kurs Chubbucka trafiłam w momencie, kiedy aktorsko trafiłam na pewną ścianę. Nie wiedziałam co i jak dalej. Czułam, że idę utartymi ścieżkami, nie do końca dobrymi, ale nie wiedziałam jak zmienić tę drogę. Kiedy zapoznałam się z metodą i zaczęłam stosować ją na zajęciach, poczułam, że dzieje się magia. I ta magia jest tak bardzo osiągalna. Dostałam konkretne narzędzia do budowania postaci, nie musiałam działać po omacku. I dzięki tym narzędziom aktorstwo stało się bardzo przyjemne, uczciwe i organiczne. Czuję, że każdy gest, słowo wypływa ze mnie bez walki o to. Nie muszę myśleć o tym JAK, bo to się trochę dzieje poza świadomoscią. Tu nie dzieje się nic z glowy, tylko wynika z czucia. Moim zdaniem, jeśli się uczciwie podejdzie do tej Metody, wykona pewne kroki, nie ma mowy o kłąmstwie. Miałam okazję obserwować osoby pracujące tą Metodą. Aktorzy przechodzili prawdziwe aktorskie przemiany w ciągu jednych zajęc. Stawali się charyzmatyczni, intrygujący, ciekawi, nie myśląc o tym, aby tacy być, oni po prostu uczciwie załatwiali swoje sprawy.
Na dwudniowego Chubbucka przyszłam z ciekawości, bez żadnych oczekiwań, a wyszłam z poczuciem, że pierwszy raz tak naprawdę wiem jak skutecznie zrobić scenę, że mam na to nareszcie jakiś przepis. Czułam, że nie muszę sypać emocjami po omacku i że w ogóle nie muszę o tych emocjach myśleć, bo one są skutkiem ubocznym “załatwiania sprawy”, a nie głównym składnikiem sceny. Dużo się o tym mówi w środowisku, ale mało kto pokazuje jak można zastosować to w praktyce. Chubbuck pokazuje. Potem był obóz, na który pojechałam już metodą totalnie zauroczona, a na końcu postanowiłam, że chcę jeszcze więcej i że zrobię cały, pełny kurs. Zrobiłam. To była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. Od nowa zakochałam się w aktorstwie, bo po prostu miałam poczucie, że to co robię nie jest wymyślone i nie jest z głowy, i że jest wartościowe. Chociaż tą metodą można spokojnie pracować samodzielnie, nawet jeśli partner sceniczny jej nie zna, to najwspanialej jest kiedy te procesy zadziewają się wspólnie. Dlatego chciałabym żeby jak najwięcej aktorek i aktorek pracowało Chubbuckiem, bo to zwiększa prawdopodobieństwo że się razem w tej ekstra pracy spotkamy.